content top

Lokalne klimaty, czyli trzebieszowskie dożynki

Lokalne klimaty, czyli trzebieszowskie dożynki

Z cyklu nie samymi ślubami się żyje. Ostatnie dożynki w powiecie, czyli dożynki gminne w Trzebieszowie. W tym roku w Szaniawach Matysach. Lokalnie i prowincjonalnie. Okazją do wyboru tego miejsca było otwarcie odremontowanej świetlicy. 2 lata temu byłem w Szaniawach i świetlica była budynkiem po lekkim remoncie. Naprawdę lekkim. Teraz jest nie do poznania – nowoczesna, z odnowionymi wnętrzami i elewacjami. Wybudowano plac zabaw i boiska, kuchnię i zaplecze socjalne. Wszystko za pieniądze z Regionalnego Programu Odnowy Wsi. Słowa uznania dla Andrzeja Nurzyńskiego (radnego gminy). To w znacznej mierze jego zasługa. Lokalne imprezy nie mają takiego rozmachu jak te miejskie, ale to chyba lepiej. Poza tym mają jedną zaletę, można spróbować różnych kulinariów i porozmawiać. W przeciwieństwie do miasta komercja nie jest tak rozpanoszona i rozbuchana. I tak np. w namiocie Gminnego Ośrodka Kultury i Wypoczynku dla każdego czekała gorąca grochówka i bigos. Dyrektor Jadwiga Celińska – baczyła na to, żeby nikt nie odszedł głodny. Spółdzielnia Spomlek też przygotowała małe co nieco. Na scenie prezentowały się głównie dzieciaki i młodzież ze szkół i gimnazjum. Jak pamiętam niektóre są po warsztatach jazzowych, więc było całkiem nieźle. W konkursie wieńców wygrał Trzebieszów II, za nim Popławy Rogale i trzy wyróżnienia za wieńce Gołowierzchów i...

Czytaj dalej

Na krzywy kadr, czyli plener Kaśki i Mariusza

Na krzywy kadr, czyli plener Kaśki i Mariusza

Kilka klatek z poślubnej sesji plenerowej Kaśki i Mariusza. Uczestniczyłem w niej jako gość. Głównym fotografującym był niejaki Arkadiusz Gontarczyk – znany i uznany łukowski fotograf, operator kamery i montażysta filmowy ;-]. Miał być raczej backstage – wyszło coś pomiędzy. Fotoreportaż ślubny z przygotowań, ceremonii i zabawy oraz plener na stronie KRZYWYKADR.pl. Sesja plenerowa w Kozłówce koło Lubartowa. Zabytkowy pałac z parkiem i kaplicą, muzeum socrealizmu, powozownia. Dużo kwiatów, ogród w stylu francuskiego baroku (czyli symetria, porządek i kontrola) fontanna z frywolnymi cherubinkami. Na okrasę zonk – ?nowoczesne” ławeczki z plastiku. W ogrodzie kilka pawi. Dziwne ptaki – właściwie drapieżniki, krzyczą i skaczą po drzewach… Pawie niedbałe, pawie białe uciekły, Pawie białe uciekły od nudów przebudzenia, Widzę, jak pawie białe, pawie dzisiejsze, Pawie, które odeszły podczas snu mojego, Pawie niedbałe, pawie dzisiejsze, Dosięgają ociężale stawu bez słońca, Słyszę jak pawie białe, pawie nudów, Dosięgają ociężale czasów bez...

Czytaj dalej

Witaj lato za rok 2010

Witaj lato za rok 2010

Tekst jest pod zdjęciami ;-). Właściwie festyn powinien nazywać się ?Pożegnanie lata”. Dyrektor OSiR Zbigniew Biaduń zapowiedział, że tegoroczny festyn jest ostatnim. Ośrodek Sportu i Rekreacji ma od przyszłego roku zająć się imprezami stricte sportowymi. Ba! Była mowa nawet o nowoczesnym aquaparku, który ma zastąpić – pamiętające jeszcze głęboką komunę – baseny otwarte. Można było odczuć jakąś rezygnację w wypowiedziach dyrektora (a raczej zrezygnowanie). Te kilkanaście lat organizowania festynów, koncertów, imprez sportowych. I koniec. Męczące, bo trzeba się użerać z nieustannym brakiem pieniędzy i krytycznymi mediami. Pewnie, że nie zawsze wszystko jest piękne i cacy. Jednak pewniejsze jest, że OSiR byłby w stanie organizować fajne imprezy. Jak zwykle chodzi o kasę. Baseny zdecydowanie wymagają remontu, modernizacji, może nawet przebudowy. To widać – zrujnowane trybuny, koszmarne łazienki, popękane baseny. Bądź co bądź nie są za specjalnie dobrym miejscem na festyn. Nie w tym kształcie. Dyrektor Biaduń mówił, że ma nadzieję, że aquapark powstanie za rok. Ale. Przecież projekt przebudowy i modernizacji basenów ?Delfin” istnieje od 2 lat. Koszt – bagatela! – 10 mln zł (przychody do budżetu miasta na 2010 r., to prawie 70 mln). Sama dokumentacja to prawie 300 tys. zł (przewidziana w budżecie miasta na 2008 r., więc już powinna być). Za te 10 baniek ma powstać Centrum Sportu i Rekreacji, hotel na 30-40 miejsc, sale konferencyjne, parking, nowe szatnie, łazienki, nowe niecki basenów ze stali, gejzery, sztuczne fale, spiralne zjeżdżalnie, podgrzewanie wody z kolektorów słonecznych, dostosowanie dla niepełnosprawnych. Czyli taki słowacki standard – kto był, ten wie. Inaczej kieruje się nowoczesnym Centrum niż wymagającym modernizacji i zdezelowanym Ośrodkiem. Odnoszę nawet wrażenie, że więcej z niego ?wycisnąć się” nie da. Dyrektor Biaduń i tak wspiął się na wyżyny organizacyjne. Pieniądze mają pochodzić z Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych. Będzie kasa – będzie centrum. Jest potrzebne – bez dwóch zdań. Pewnie będzie bardziej komercyjne. Ale jak się wydaje 10 milionów, to musi tak być. Kiedy powstanie? Nieprędko. Szczególnie, że wybory tuż tuż, a w radzie i na stanowisku burmistrza mogą nastąpić strategiczne przetasowania (obecni radni nie są specjalnie chętni do wydawania na tego typu ?fanaberie” pieniędzy; może nowi będą). Miastu potrzeba też kopa w postaci porządnej kasy (unia, fundusze, cokolwiek). Z tym już niestety jest niefajnie. Gmina Łuków ma budżet trochę mniejszy – 50 mln zł. Ale z tylko pieniędzy unijnych ma być 11 mln. Łuków może pomarzyć. Co do festynu. Zapowiadało się nieciekawie. Było – jak zwykle przydługo, jednak więcej plusów. Od końca. In plus. Patrycja Kazadi zaśpiewała trochę znanych kawałków (Abba). Otrzymała tytuł oraz statuetkę Ambasadora Łukowa. Zaśpiewała nawet zwrotkę ?Wolność i swoboda” ;-). Pod sceną koncert oglądała babcia i chyba rodzeństwo. pokaz bielizny Niplex. Najlepsze w...

Czytaj dalej

Fotograf elfów – film, który warto zobaczyć

Fotograf elfów – film, który warto zobaczyć

Film z premierą z 1997 r. – staroć – powie ktoś. Na szczęście niektórych filmów czas się nie ima. Nietypowy – dramat, fantasy, psychologiczny, o miłości, wierze, o fotografii. Fabuła oparta na powieści z 1992 Steve?a Szilagyi. Jest swobodną trawestację wydarzeń z początku XX wieku. W 1918 r. Wielką Brytanię obiegła sensacyjna wiadomość o sfotografowaniu przez dwie siostry – elfów tańczących w przydomowym ogrodzie. 10-letnia Frances Griffiths z Bradford wysłała swojej przyjaciółce list i 2 zdjęcia zrobione na szklanych płytach. Zdjęcia zrobiła jej kuzynka Elsie Wright. Zdjęcia okazały się sprytnym fake’em. Ale w historię uwierzył nawet Arthur Conan Doyle ;-), który również pojawia się w filmie. Film wykorzystuje motyw fotografii elfów, jednak koncentruje się na fotografie Charlesie Castle?u (Toby Stevens – charakterystyczny, ?grymaziasty” aktor, np. Gustav Graves z ?Śmierć nadejdzie jutro”). Podczas miesiąca miodowego w szwajcarskich Alpach traci on w wypadku żonę Anne-Marie. Wybucha I wojna światowa. Castle wyrusza na front. Jego stosunek do śmierci jest lekceważący. Widać w nim życiowe zrezygnowanie. Naigrywa się ze śmierci, a ona z niego – nawet na wojnie nie udaje mu się zginąć. Po powrocie z frontu rzuca się w wir pracy we własnym studiu fotograficznym (fenomenalna scena z rodzicami żołnierza, którzy przyszli zrobić fotomontaż…). Szuka także potwierdzenia, że jest inna rzeczywistość, coś poza tzw. światem doczesnym, lecz ze względu na to, że jest dość sceptyczny, trudno mu w to uwierzyć. Przypadkiem uczestniczy w oficjalnym pokazie fotografii, które przedstawiają elfy. Szybko udowadnia nieprawdziwość fotografii i rozprawia się z fake’em (który ukazuje właśnie Frances Griffiths na ?zdjęciu”, które zrobiła jej kuzynka). Wkrótce po pokazie w jego pracowni pojawia się Beatrice Templeton. Pokazuje mu zdjęcia swoich kilkuletnich córek z elfami. Castle dokładnie bada zdjęcia, chce znów udowodnić fake’i. Jednak przekonuje się, że tak nie jest. Poruszony, z nadzieją jedzie do miasteczka, gdzie mieszka rodzina Templetonów. Chce zbadać, wyjaśnić fotografię, tajemnicę (mystery). Szybko sprawa staje się jego obsesją, gdyż sprawy ciągle przybierają nieoczekiwany i zaskakujący obrót… Jest w Castle’u jakaś pasja poszukiwania prawdy czy potwierdzenia, że jest coś poza zwykłą rzeczywistością. Ciągłe zmaganie z przeszłością, poszukiwanie dalszego sensu życia – wszystko to sprawia, że Castle żyje w zawieszeniu. Fotografie elfów okazują się szansą na ostateczne rozstrzygnięcie. Z jednej strony próbuje racjonalnie to wyjaśnić, lecz nieustannie zanurza się w spirytualną rzeczywistość. Film przesycony jest motywami opętania, szamanizmu, pogańskości, parapsychologii – atmosferą magii i zjawisk nadprzyrodzonych. Świetna muzyka (walce wiedeńskie), zdjęcia (charakterystyczne zwolnienia i przyspieszenia), zwroty akcji, dobre dialogi dopełniają całości....

Czytaj dalej

Zbigniew Ziobro w Łukowie

Zbigniew Ziobro w Łukowie

Jedna godzinka – tyle trwała wizyta Zbigniewa Ziobry w Łukowie. Niewiele, ale jednocześnie wystarczająco dużo. Konkretnie i na temat – Przyjechałem, żeby namówić Was do głosowania na Jarosława Kaczyńskiego – zapowiedział na wstępie bez owijania w bawełnę europoseł. Najciekawsze pytanie padło już na początku – ?Dlaczego to nie Pan kandyduje na fotel prezydenta?”. ?Kiedy Pan będzie startował na fotel prezydenta?” – tak to powinno zabrzmieć ;-). Prezydenta Polski, bo wielu polityków obstawia, że były minister sprawiedliwości chce zamienić Brukselę na Kraków. – Prezydentura w Krakowie mogłaby być trampoliną do prezydentury całego kraju – mówił bodaj Tadeusz Cymański. Pożyjemy, zobaczymy. Czasem najbardziej ułożone plany rozsypują się jak domki z kart. Jeszcze rok temu polityczni macherzy od polityki przewidywali, że walka o stanowisko głowy państwa rozegra się między Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem. Jakże ich przypuszczenia spaliły na panewce. Jednak nie wykluczali innego scenariusza. Lech Kaczyński wycofa się w ostatniej chwili, a jego miejsce zajmie właśnie Zbigniew Ziobro. Zbigniew Komorowski zostaje kandydatem PO. I to ostatnie się sprawdziło. Jeszcze jeden scenariusz – Jarosław Kaczyński zostaje prezydentem, Ziobro – przewodniczącym Prawa i Sprawiedliwości i premierem. Biorąc pod uwagę rangę i ambicje obecnego europosła – wszystkie opcje są możliwe. W ostatnich wyborach do Europarlamentu zdobył coś ponad 300 tys. głosów. Zdeklasował swoich rywali o kilka długości (Róża Thun zdobyła ledwie 150 tys., reszta zostało na szarym końcu). Ziobro idzie jak burza – w wyborach samorządowych w 2002 poległ w wyścigu o stanowisko prezydenta Krakowa. Nie wszedł do drugiej tury. Rok wcześniej jako poseł zdobył ponad 35 tys. zgłosów. 3 lata później w wyborach parlamentarnych w 2005 r. ponownie uzyskał mandat posła z okręgu krakowskiego. Zdobył 120 tys. głosów. Wzrost liczby głosów za każdym razem jest kilkukrotny. Świetlana polityczna przyszłość. Niedługo się wszystko wyjaśni. Jeśli wróci i wygra w Krakowie – za 5 lat pewnie wystartuje po najważniejsze stanowisko w kraju. Na razie naród stanie przed iście tragicznym wyborem (Kaczyński – Komorowski). Bo tak naprawdę nie ma opcji idealnej. Jest albo, albo. Brzmi banalnie. Ale numer, dopiero zauważyłem, że działa strona łukowskiego...

Czytaj dalej
content top